;W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. OK, rozumiem

Polskie Towarzystwo Parazytologiczne

    


Niezwykłe życie kleszczy


Wywiad z Panem Profesorem dr. hab. n. biol. Krzysztofem Solarzem – Kierownikiem Zakładu Parazytologii na Wydziale Farmaceutycznym z Oddziałem Medycyny Laboratoryjnej w Sosnowcu (ŚUM)
autor: Paweł Krzemień

Profesor Krzysztof Solarz
fot. EUROIMMUN blog

Paweł Krzemień: Panie Profesorze, gdzie można natknąć się na kleszcza?

Prof. dr. hab. n. biol. Krzysztof Solarz: Zacznijmy od tego, że bardzo często mówimy o kleszczu w liczbie pojedynczej, a tymczasem w faunie światowej występuje aż 900 gatunków kleszczy. W Polsce żyje dziewiętnaście z nich: trzy gatunki obrzeżków – to odrębna grupa, zazwyczaj niekojarzona z tymi typowymi kleszczami – i szesnaście gatunków kleszczy właściwych. Spośród kleszczy właściwych najczęstszym i zarazem najbardziej zagrażającym człowiekowi gatunkiem jest kleszcz pospolity(Ixodes ricinus), zwany dawniej kleszczem pastwiskowym. Mówiąc o kleszczu, myślimy właśnie o tym gatunku. Kleszcz pospolity występuje praktycznie na terenie całego kraju. Uważa się, że typowymi dla tego gatunku siedliskami są lasy mieszane albo liściaste i miejsca, gdzie wilgotność względna przekracza 80%, czyli wilgotne, zacienione, z bogatym, ale niezbyt gęstym runem leśnym, z roślinnością hydrofilną (często są to borówki, paprocie). Kleszcze pospolite wybierają więc miejsca, które często są odwiedzane przez zbieraczy runa leśnego.
W dobie współczesnej pajęczaki te przemieszczają się coraz bliżej siedlisk ludzkich i spotyka się je także na terenie miast – w parkach czy na kortach tenisowych, przy czym preferują miejsca wokół zbiorników wodnych i wzdłuż rzek. Na ogół są to nie tylko tereny miejskie, podmiejskie czy synantropijne, ale też rekreacyjne. Kleszcze bytują również na szlakach turystycznych, ale to jest normalne miejsce ich występowania. Nietypowe jest to, że już od wielu lat żyją na terenie miast, w parkach, laskach, ogródkach działkowych i przydomowych. Coraz częściej do inwazji dochodzi właśnie na terenie ogródków działkowych i przydomowych – takie sytuacje zgłaszają nam pacjenci. Kleszcze pospolite są więc coraz bliżej nas, jednak te typowe miejsca ich występowania to duże kompleksy leśne. Za taki teren uważa się Puszczę Białowieską i w ogóle północno-wschodnią część kraju, ale obecnie ryzyko inwazji kleszczy istnieje w zasadzie w każdym miejscu w Polsce.
Drugi gatunek to kleszcz łąkowy (Dermacentor reticulatus). Ma troszeczkę mniejszy zasięg, bo występuje we wschodniej części kraju, na wschód od Wisły, przede wszystkim w Polsce północnej i makroregionie lubelskim, choć ostatnio coraz częściej spotyka się pojedyncze ogniska na zachód od Wisły. Przedstawiciele tego gatunku rzadziej atakują ludzi, chociaż doniesienia pracowników Instytutu Medycyny Wsi w Lublinie wskazują na to, że w makroregionie lubelskim robią to częściej, niż nam się wcześniej wydawało, szczególnie samice kleszcza łąkowego.
Sprawa zagrożeń ze strony kleszczy dotyczy więc nie tylko kleszcza pospolitego, ale także innych gatunków, np. kleszcz jeżowy (Ixodes hexagonus), który bardzo często pasożytuje na psach, może zostać przez nie zawleczony w okolice ludzkich siedzib, a poza tym same jeże coraz częściej pojawiają się na terenach osiedli.

A czy to prawda, że kleszcze mogą na nas spaść z drzewa podczas spaceru, jak to często zgłaszają pacjenci?

Oni po prostu nie pamiętają czy nie zauważają momentu inwazji. Kleszcz pospolity występuje na roślinności mniej więcej do 1 m, sporadycznie wyżej. W związku z tym bardzo często do inwazji dochodzi u zbieraczy runa leśnego, gdy „nurkują” w zaroślach za jakimś grzybem, zbierają borówki, jagody, a także podczas biwakowania. Ta inwazja jest wstępująca – chodzimy po lesie, a kleszcz wchodzi po butach, po nogawkach, coraz wyżej. Nam się wydaje, że kleszcz na nas spadł, a on się po prostu wspiął. Wybrał miejsce, gdzie skóra jest dobrze unaczyniona i gdzie trudno zauważyć jego obecność, np. zgięcie kolanowe, pachy, okolicę genitalną, fałdę pośladkową, a nawet wyżej – za uszami, na granicy owłosienia.